Stowarzyszenie Nasz Grodziec
...................................................
email:admin.grodziec@gmail.com

Nasz Grodziec

Stowarzyszenie

  • 1 Rajd

    Od dawna wiadomo było, że w tym roku Sekcja Rowerowa Cyklista, działająca przy Stowarzyszeniu Nasz Grodziec, będzie jeździć po Polesiu, rozpoczynając rajd w Brześciu na Białorusi, a kończąc w Lubomlu na Ukrainie. Wszystko było przygotowane, lecz koronawirus pokrzyżował plany. Wydawało się nawet, że zorganizowanie jakiegokolwiek rajdu nie będzie możliwe. A jednak się udało, naprędce wyznaczona trasa na Podlasiu spodobała się członkom sekcji rowerowej.
    Więcej ...
  • 2 Jubileusz

    W niedzielę, 23 sierpnia 2020r. w kościele parafialnym w Grodźcu odbyły się uroczystości jubileuszowe ks. prałata Edmunda Cisaka, wieloletniego Proboszcza Parafii pw. Matki Boskiej Częstochowskiej i św. Wojciecha, Honorowego Obywatela Gminy Ozimek, Krajowego Kapelana Sybiraków.
    Więcej ...
  • 3 Spotkanie w Bibliotece

    W niedzielne popołudnie, 5 lipca 2020r. grodziecka biblioteka była miejscem wyjątkowego spotkania. Miejscowa bibliotekarka Iwona Chętnicka jako organizator i gospodarz spotkania, wspierana przez tłumacza panią Magdalenę Lapshin z Centrum Badań Mniejszości Niemieckiej, gościła w placówce panów Güntera Mally i Hansa Mally z Norymbergii, którzy przybyli, aby spotkać się z reprezentantami lokalnej społeczności: sołtysem - panem Zdzisławem Adamskim oraz prezesem Stowarzyszenia Nasz Grodziec - panią Heleną Gruszką i jej zastępcą - panem Janem Karpa.
    Więcej ...
  • 4 Prymicje

    30 maja 2020 r. o godzinie 15.00 odbyły się w Grodźcu uroczystość święceń ks. Szymona Supla. Dzień później w Niedzielę Zesłania Ducha Świętego odbyły się uroczystość Prymicji. Na przestrzeni 75 lat istnienia parafii od 1945 r. wyszedł z niej 12 kapłan.
    Więcej ...
  • 5 8 Marca

    "Świat bez kobiet byłby jak ogród bez kwiatów."
    Więcej ...

Podlaski szlak bociani

            Od dawna wiadomo było, że w tym roku Sekcja Rowerowa Cyklista, działająca przy Stowarzyszeniu Nasz Grodziec, będzie jeździć po Polesiu, rozpoczynając rajd w Brześciu na Białorusi, a kończąc w Lubomlu na Ukrainie. Wszystko było przygotowane, lecz koronawirus pokrzyżował plany. Wydawało się nawet, że zorganizowanie jakiegokolwiek rajdu nie będzie możliwe. A jednak się udało, naprędce wyznaczona trasa na Podlasiu spodobała się członkom sekcji rowerowej.

            25 lipca o godzinie dziewiątej wyjechaliśmy czterema samochodami z Grodźca do Białowieży. Podróż przebiegała zgodnie z planem, około siedemnastej byliśmy w gospodarstwie agroturystycznym Olsik. Miejsce noclegu znajdowało się zaledwie kilka kilometrów od granicy Białoruskiej. Wieczorem odbyły się, to też już tradycja naszych wyjazdów, imieniny dwojga członków naszej sekcji. Właściciel agroturystyki przygotował z tej okazji pyszną kolację. Pomimo świętowania, następnego dnia z samego rano ruszyliśmy na trasę. Z Białowieży pojechaliśmy przez Pogorzelce, Narewkę, Lewkowo Stare, Eliaszuki i Suszczę do Odrynek. Tutaj mieliśmy okazję zobaczyć skit św. Antoniego i Teodezjusza, skit, czyli pustelnię prawosławną wybudowaną w 2009 roku. Następnie udaliśmy się do Narwi, gdzie znajduje się m. in. pomnik upamiętniający powstańców styczniowych. Z Narwi dotarliśmy do Rybaków i agroturystyki Leśne Zacisze (nie polecamy!). Dziś przejechaliśmy 59 km. Wieczorem szybko znaleźliśmy się w łóżkach.

            Drugiego dnia opuściliśmy Podlaski szlak bociani i ruszyliśmy w kierunku Kruszynian, chcieliśmy bowiem zobaczyć wioskę założoną przez Tatarów. Pierwszy postój zrobiliśmy nad Zalewem Siemianówka. Maksymalnie zbiornik mieści 79,5 mln m³ wody zgromadzonych na powierzchni 32,5 km², jego długość wynosi 11 km, szerokość od 0,8 km w rejonie zapory do 4,5 km w części środkowej, a średnia głębokość 3,5 m. Powstała tutaj jedna ze scen filmu „Opowieści z Narnii: Lew, Czarownica i Stara Szafa”, w której dzieci uciekają po zamarzniętym jeziorze Siemianówka przed Białą Czarownicą. Znad zalewu ruszyliśmy przez Juszkowy Gród, Podozierany i Wiejki do Kruszynian. Pogoda dopisywała, humory również, jechało się świetnie. Do Kruszynian dotarliśmy około siedemnastej, przejechaliśmy 48 km. Kruszyniany powstały w XVII w., kiedy Jan III Sobieski nadał tę wieś Tatarom (Lipkom). Osiadło tu blisko 50 rodzin, wśród nich pułkownik Samuel Murza Krzeczowski, który w bitwie pod Parkanami uratował królowi życie. Do dziś we wsi mieszka niewielka mniejszość tatarska. Z zabytków zachowały się tu: meczet muzułmański z XVIII lub początku XIX w. uznany za pomnik historii, cmentarz muzułmański (mizar) z najstarszymi nagrobkami z XVII w., cerkiew prawosławna pod wezwaniem św. Anny oraz cmentarz prawosławny z XVIII w. W Kruszynianach spaliśmy oczywiście w Zajeździe Tatarskim „Na Końcu Świata”, gdzie w restauracji serwowano reginalne jedzenie: kibiny, pierekaczewnik, czebureki, kołduny, soliankę. Były też lokalne nalewki, z których najbardziej znaną był listkowiak.

Największym wyzwaniem dla rowerzystów jest zwykle trzeci dzień rajdu. Nie inaczej było i tym razem. Trasa z Kruszynian do Suraża była długa i wiodła głównie drogami szutrowymi i piaszczystymi. Drogi szutrowe miały poprzeczne nierówności, co powodowało ciągłe podskakiwanie roweru. Jechało się naprawdę źle. Dłuższy odpoczynek zrobiliśmy w Zabłudowie, gdzie można było zjeść pizzę. Po posileniu się ruszyliśmy w dalszą drogę. Dzisiejszy wieczór spędziliśmy w pobliżu Narwi, przy ognisku przygotowanym przez hotel Bajdarka. Przygotowano dla nas również kiełbasy i bigos. Po długiej i wyczerpującej drodze, przejechaliśmy dziś 76 km, wszystko smakowało wyśmienicie.

Czwarty dzień rajdu rozpoczęliśmy od zwiedzenia powstałego w 2008 r. Muzeum Kapliczek w Surażu. Zgromadzono w nim ponad 100 eksponatów, wśród nich, prócz kapliczek Matki Bożej i Chrystusa, znaleźć można kapliczki: Floriana, Jana Nepomucena, Rocha, Ambrożego i inne. Dziś jechało się zdecydowanie lepiej. Przez Turośń Dolną i Bokiny dotarliśmy do Kurowa, gdzie znajduje się siedziba Narwiańskiego Parku Narodowego. Tutaj mogliśmy obejrzeć wystawę stałą ukazującą zwierzęta i rośliny, występujące w Dolinie Górnej Narwi, a także samą rzekę ze specjalnie zbudowanej kładki widokowej. Następnie przez Pajewo i Broniszewo dotarliśmy do Tykocina. Przejechaliśmy dziś 49 km. Nocleg mieliśmy w Hotelu Alumnat, siedemnastowiecznym budynku znajdującym się w samym centrum niegdyś królewskiego miasta. Choć Tykocin jest obecnie niewielkim miasteczkiem (około 2 tys. mieszkańców) ma bardzo wiele (ponad 100) interesujących zbytków, m.in. zamek, kościół pw. Świętej Trójcy, dawny klasztor misjonarzy, Duży Rynek, Mały Rynek, Alumnat, dwie synagogi, kirkut i in.

Trasa z Tykocina była niezwykle urokliwa, wjechaliśmy w Biebrzański Park Narodowy, poruszając się Drogą Carską. Co chwila znaki drogowe ostrzegały nas przed... łosiami i innymi zwierzętami. Jechaliśmy asfaltem, droga była ocieniona, jechało się bardzo dobrze. Skorzystaliśmy z możliwości obejrzenia Biebrzy z kładki widokowej, warto było. W miejscowości Dobarz zatrzymaliśmy się w restauracji Dwór Dobarz, mogliśmy wypić kawę, herbatę lub piwo, z jedzeniem niestety było gorzej, restauracja nie obsługiwała w tym zakresie gości niezapowiedzianych. Po wypiciu kawy pojechaliśmy więc dalej, chcąc obejrzeć twierdzę w Osowcu. XIX-wieczna rosyjska twierdza chroniła niegdyś północno-zachodnie granice Imperium Rosyjskiego. Nie udało się jednak jej zwiedzić, ponieważ główna jej część była niedostępna z powodu koronawirusa, mogliśmy jedynie obejrzeć pomniejsze bunkry. Po obejrzeniu bunkrów dotarliśmy do Goniądza, gdzie czekała na nas pyszna kolacja. Przejechaliśmy dziś 66 km. Po kolacji przypomiano sobie, że jedzie z nami gitara, i rozpoczęły się śpiewy.

O ile poprzedniego dnia jechaliśmy trasą niezwykle urokliwą, to dziś było jeszcze ładniej. Droga wiodła dalej Biebrzańskim Parkiem Narodowym i dodatkowo przez długi czas, od Dolistowa Starego do śluzy Dębowo, jechaliśmy wzdłuż Biebrzy. Widoki niezapomniane. Szybko dojechaliśmy do Sztabina, miasteczka znanego głównie z reform społecznych
i gospodarczych, jakie wprowadzał tu na początku XIX w. Karol Brzostowski.
W rzeczpospolitej sztabińskiej, którą założył hrabia, chłopi zostali zwolnieni z pańszczyzny, zaś szkolnictwo było obowiązkowe. Oprócz szkoły hrabia Brzostowski zbudował szpital, wprowadził kodeks karny, założył kasę oszczędnościową i pożyczkową. Wybudował również hutę szkła, cegielnię, tartak, fabrykę wyrobów żeliwnych. W testamencie swoje dobra przekazał chłopom w wieczystą dzierżawę. Władze rosyjskie unieważniły jednak testament. Dziś hrabia Karol Brzostowski ma swój pomnik na wprost kościoła parafialnego. Mieszkańcy Sztabina brali udział w walkach narodowowyzwoleńczych w czasie powstania styczniowego, zaś po II wojnie światowej zbrojne grupy partyzanckie walczyły tam do lat 50. Nocleg mieliśmy dziś tuż za Sztabinem, w Horodniance, w agroturystyce Dom z Kamienia. Z Goniądza do Horodnianki przejechaliśmy 43 km.

Z Horodnianki na nasz szlak wracamy drogą krajową, jedziemy nią tylko 3 km, ale jedzie się źle. Spore natężenie ruchu, samochody ciężarowe wyprzedzają ocierając się o stopę. Skręcamy w prawo i dalej już bocznymi drogami podążamy do następnego noclegu. Jedziemy cały czas w kieruku białoruskiej granicy. Mijamy Krasnobór, Hruskie, Hanus, Gruszki i dojeżdżamy do Rudawki. Przejechaliśmy dziś 48 km. Gospodarstwo agroturystyczne położone jest tuż przy Kanale Augustowskim, który stanowi granicę pomiędzy Polską a Białorusia. Jest tu nawet wodne przejście graniczne. Podczas wieczornych rozmów ktoś proponuje, by trasę rowerową z ostatniego dnia rajdu zamienić na wycieczkę samochodową do Wilna. Jutro ma zapaść ostateczna decyzja.

Rankiem wyruszamy z Rudawki, po około 10 km dojeżdżamy do położonej nad Kanałem Augustowskim wsi Mikaszówka. Tu, przy kościele parafialnym znajduje się miejsce pamięci poświęcone ofiarom obławy augustowskiej, na tablicy wypisano nazwiska blisko 50 osób z miejscowej parafii zamordowanych wtedy (lipiec 1945 r.) przez żołnierzy Armii Czerwonej, NKWD i UB. Dalsza trasa odbywa się drogą szutrową, na szczęście idzie ona wzdłuż Czarnej Hańczy, obserwujemy rzekę i całkiem spory ruch kajaków, i zapominamy o niedogodnościach.Ostatni kawałek przed Wigrami jedziemy asfaltem, tak też dojeżdżamy do byłego klasztoru kamedułów. Na terenie klasztoru zwiedzamy apartamenty i Kaplicę Papieską, krypty w kościele, wieżę zegarową, wystawy oraz czytelnię Jana Pawła II, ufundowaną po jego noclegu na terenie klasztoru w 1999 r. Po obejrzeniu klasztoru i kościoła jedziemy na nocleg do Starego Folwarku. Dzisiejsza trasa wyniosła 51 km. Już wiemy, że to był ostatni odcinek naszego rajdu rowerowego, jutro część uczestników (9 osób) jedzie do Wilna, pozostali zwiedzają okolicę. Spotykamy się wieczorem na ostatni nocleg w hotelu w Gołdapii.

W tegorocznym rajdzie łącznie przejechaliśmy 440 km (z ostatnim dniem, z którego zrezygnowaliśmy, miało być 520 km), jechaliśmy Podlaskim Szlakiem Bocianim, bociany widzieliśmy każdego dnia. Cisza, spokój i wspaniałe widoki. Wiele wartych zobaczenia zabytków. Przyjaźni i gościnni ludzie. Warto jechać na Podlasie.

Ania, Arek, Bartek, Basia, Jacek, Janek, Kasia, Krzysiek, Marek, Marysia, Mirek, Tadek, Tereska, Zdzichu

 

Copyright 2020 Nasz Grodziec